• Wspomnienia :) -> Zapraszamy wszystkich na CTO 2017
  • Taniec w parach o tej samej płci - Serdecznie zapraszamy!
  • Nasi partnerzy - Zapraszamy do współpracy !!
  • WIEDEŃ 2017 - 3 drużyny z Chillli Katowice przywiozły 3 medale jeden zloty i dwa srebrne!

Taniec 2015

Nadrzędna kategoria: ROOT Opublikowano: poniedziałek, 21, grudzień 2015

 

Vienna Dance Contest 2015

 

Wreszcie nadszedł czas na kolejny, tym razem już drugi turniej taneczny! Celem podróży stał się Wiedeń wraz z turniejem Vienna Dance Contest. Tym razem na przygotowania było trochę więcej czasu. Dobrze wykorzystaliśmy przerwę między turniejami i zaczęliśmy trenować już w maju, czyli zaraz po zakończeniu turnieju w Berlinie. Postanowiliśmy udoskonalić nieco choreografie rumby i cha-chy, całkowicie zmienić układ samby przy wsparciu światowej klasy tancerza i choreografa – Janka z Krakowa oraz ułożyć wreszcie choreografię paso doble dzięki wspaniałej trenerce tańca towarzyskiego – pani Wioli z Raciborza. Jive pozostał zatem bez zmian. Nadal ćwiczyliśmy w pokoju gościnnym, ale mieliśmy też okazję potrenować na różnych salach tanecznych. Zdecydowaliśmy się wziąć również udział w organizowanym tylko w Wiedniu specjalnym konkursie walca wiedeńskiego. Standard w końcu też nie jest nam obcy. Sporo pracy, duże wyzwanie.., ale udało się, zdążyliśmy!

Tak przygotowani, z nowymi siłami i choreografiami ruszyliśmy na podbój przepięknej stolicy Austrii. Przyjechaliśmy wczesnym rankiem już w czwartek, 25 września. Mogliśmy cały dzień beztrosko zwiedzać zabytkowy Wiedeń. W piątek również był czas na podziwianie miasta, ale już wieczorem przypominaliśmy sobie nasze układy na roztańczeniu. Później tradycyjnie już przyszedł czas na rejestrację w przytulnej wiedeńskiej knajpie. Znów poznaliśmy świetnych ludzi, wypiliśmy lampkę szampana, a potem grzecznie poszliśmy spać, żeby mieć siłę na cały następny dzień na parkiecie.

I cóż, w dzień turnieju naszym oczom ukazała się przepiękna sala taneczna w samym sercu Wiednia. Organizatorzy bardzo się postarali, w końcu był to ich jubileuszowy, 10 już turniej! Drewno, cudowna konstrukcja, ciepłe światło... ech.. tej sali nie sposób opisać, ją po prostu trzeba zobaczyć. Byliśmy bardzo podekscytowani, że będziemy mogli się zaprezentować właśnie w takim miejscu i to w towarzystwie najlepszych par z niemal całej Europy, to znaczy z Niemiec, Danii, Francji, Hiszpanii, Węgier, Szwajcarii, Holandii, Anglii, no i oczywiście Austrii!

Ponownie startowaliśmy w pierwszej, porannej części turnieju, to znaczy w kategorii par męskich w stylu latynoamerykańskim. W rundzie „general look” zatańczyliśmy cha-chę, a w rundzie klasyfikacyjnej ponownie cha-chę, rumbę i jive’a. I ... znowu otrzymaliśmy najwyższą - A klasę! W dodatku jako jedyna para w tej kategorii! Przeprowadzono dodatkowo kolejną rundę klasyfikacyjną - tym razem królowała rumba. Sędziowie jednak nie zmienili zdania, wyłoniono trzy poziomy, C, B oraz A. Oznaczało to, że w finale zatańczymy w pojedynkę..., ponieważ na tym turnieju zwycięzcy danych poziomów nie przechodzili o klasę wyżej. W naszej kategorii zrobiono jednak wyjątek, wygrani poziomu B mogli zaprezentować się również na poziomie A. Turniej toczył się dalej, swoje umiejętności prezentowały panie w stylu standardowym na kolejnych poziomach oraz panowie w stylu LA. Finały klasy A zostały przewidziane na deser, czyli w końcowej rundzie całego turnieju. Mogliśmy się więc spokojnie nacieszyć widokiem par w poszczególnych tańcach.

Następnie zakończono pierwszą część turnieju i przeszedł czas na jedyny w swoim rodzaju konkurs walca wiedeńskiego. Do tych zawodów przystąpiły łącznie aż 24 pary. Nie było tu podziału na pary męskie i żeńskie, a o poziomie, na którym chce się tańczyć, trzeba było zdecydować już podczas internetowej rejestracji. Do wyboru był poziom D/C lub B/A. My wybraliśmy tę drugą opcję wraz z 13 innymi parami. Najpierw odbyły się rundy eliminacyjne, później półfinałowe i finałowe. Taka ilość walca przyprawia o prawdziwy zawrót głowy! Udało nam się wejść do finałowej ósemki, a w ostateczności zająć 7 miejsce! Zdecydowanie zwyciężyły pary żeńskie plasując się na czołowych trzech pierwszych miejscach na podium. Brawo dziewczyny!

Organizatorzy przygotowali jeszcze jeden nietypowy konkurs, a mianowicie zawody spontanicznej cha-chy. Chodziło o  to, żeby dobrać się w pary, czy to z tancerzami, tancerkami, widzami, niezależnie od orientacji czy płci. Dozwolone były  zatem zarówno pary jednopłciowe, jak i tradycyjne. W zasadzie każdy chwyt był dozwolony, poza tym, że nie można było  zgłosić się w takiej parze, w jakiej zgłaszano się na turniej oraz osoby z poziomu A nie mogły brać udziału w zabawie. Zostaliśmy więc wykluczeni, ale przynajmniej mogliśmy przyglądać się tym spontanicznym i to całkiem dobrym popisom  kubańskiej cha-chy.

Po pląsach w cha-chy nadeszła kolejna część turnieju, to znaczy taniec panów w stylu ST i pań w LA oraz finałów  wszystkich A-klasowych par. Przyszła pora, żebyśmy również my pokazali się we wszystkich pięciu  tańcach  latynoamerykańskich. Mieliśmy bardzo dużo miejsca na parkiecie oraz ogromne wsparcie publiczności. Tańczyło się  cudownie, mimo zmęczenia czy problemów technicznych z muzyką paso doble. Niezapomniane przeżycia, ogromne  emocje, a to wszystko zwieńczone pierwszym naszym zwycięstwem na turnieju tańca equality! W tym miejscu  chcielibyśmy  podziękować osobom, które bardzo przyczyniły się do tego sukcesu, to znaczy pani Wioli oraz Jankowi - bez Was nie  bylibyśmy w stanie tego osiągnąć! Dziękujemy!

Wygrana, wygraną, ale trzeba się jeszcze było przygotować na wieczorną potańcówkę pod hasłem Pink Dance Night!  Gnaliśmy metrem tam i z powrotem żeby zdążyć na występ formacji equality - Les Schuh Schuh, która była atrakcją  wieczoru. Było warto! Udany, dowcipny, a momentami wzruszający występ.

Niedziela. Najtrudniejszy dzień. Dzień pożegnań, wyjazdu, powrotu do Polski. Ponownie musieliśmy się rozstać z  fantastycznymi ludźmi - naszą uroczą gospodynią Birgit, która podczas naszego tańca płakała ze wzruszenia, tancerzami, tancerkami, organizatorami, widzami... Ale nie ma co się smucić, przed nami kolejne turnieje, a za rok mamy nadzieję, że ponownie odwiedzimy przepiękny Wiedeń!

 

 

Berlin Open 2015 - nasz pierwszy turniej tańca towarzyskiego equality

 

Po wielu turniejach siatkarskich przyszedł czas na nasz pierwszy turniej tańca towarzyskiego equality. Przecież trzeba spełniać marzenia! A kiedy tylko zobaczyliśmy fragmenty tanecznych zmagań na parkietach turniejów equality na youtube, zapragnęliśmy pojawić się na jednym z nich. No i przyszedł odpowiedni czas, aby od myśli i słów przejść do czynów. Choć nie było łatwo, udało się przygotować i wytrenować w domowym zaciszu choreografie czterech tańców latynoamerykańskich. Czasu nie było zbyt wiele, zaczęliśmy przygotowania w marcu, a turniej był już w maju. Nie mieliśmy też profesjonalnej sali tanecznej ani trenera, musieliśmy sobie poradzić z własnymi pomysłami na niewielkiej powierzchni pokoju gościnnego, ale mieliśmy za to duże chęci i sporo zapału. I w ten oto sposób wyruszyliśmy na podbój Berlina.

W stolicy Niemiec znaleźliśmy się już w piątek, 1 maja. Mieliśmy trochę czasu, żeby pozwiedzać zabytkowy, ale również nowoczesny Berlin. Później przyszedł już czas na tzw. „practice”, czyli na jedną z ostatnich prób przed turniejem na pięknej sali tanecznej z lustrami. Oj, jak nam tego brakowało! Udało się wychwycić i w miarę możliwości także poprawić parę naszych błędów. Wreszcie mieliśmy też okazję zatańczyć na większej powierzchni. Po treningu mogliśmy się już zarejestrować na turniej i odebrać pakiet startowy. Rejestracji towarzyszyło małe przyjęcie przy lampce szampana, a później pozostał już tylko odpoczynek i oczekiwanie na dzień turnieju.

Zmagania taneczne rozpoczęły się w sobotę, 2 maja tzw. „próbami parkietu”, czyli przetańczeniem swoich układów choreograficznych na turniejowym parkiecie jeszcze przed oceną sędziów. To było niesamowite uczucie móc wreszcie zobaczyć pary w rzeczywistości, a nie zza ekranu komputera. W sali z czasem zaczęło się pojawiać coraz więcej widzów i można było zacząć właściwą część turnieju.

Według programu na początku prezentowały swoje umiejętności panie w stylu standardowym oraz panowie w stylu latynoamerykańskim. To była zatem dla nas najważniejsza część turnieju, bo startowaliśmy właśnie jako para w stylu LA. Wreszcie przekonaliśmy się, jak wyglądają w praktyce zasady turniejów equality, które znacznie się różnią od tradycyjnych turniejów tańca towarzyskiego (o zasadach turniejów equality można jednak przeczytać w osobnej zakładce). Z racji tego, że w naszej kategorii było jedynie 8 par, zrezygnowano z rundy, zwanej general look, w której to tańczy się jeden taniec bez oceny sędziów. Rozpoczęto zatem od rundy klasyfikacyjnej, w której musieliśmy się zaprezentować w cha chy, rumbie i jive. Na tej podstawie sędziowie przypisali nam nasz poziom. I cóż, byliśmy bardzo zaskoczeni! Był to nasz pierwszy turniej i biorąc pod uwagę skromne przygotowania, zgłosiliśmy się w czasie rejestracji internetowej na poziom C. Po cichu liczyliśmy na poziom B i mieliśmy przygotowaną choreografię samby. Jednak okazało się, że dwie pary zostały przypisane do poziomu A! W tym... my! Cieszyliśmy się, to w końcu ogromne wyróżnienie. Jednak nie przygotowaliśmy się na taką ewentualność i tym samym nie mieliśmy żadnego układu paso doble... Mimo to, stwierdziliśmy, że nie ma się czym przejmować, bo turniej miał być przede wszystkim dobrą zabawą, a nie żądzą zwycięstwa.

Finały poziomu A rozgrywane były na końcu, zatem mieliśmy trochę czasu, żeby pogadać z nowo poznanymi ludźmi czy podziwiać prezentacje innych par. Wreszcie nadszedł czas naszego ponownego występu. Pary A klasy miały przywilej zaprezentowania wybranego tańca solo - my zdecydowaliśmy się na rumbę. Po takiej prezentacji rozpoczynała się właściwa runda. Prezentowały się trzy pary, my, para z Francji oraz zwycięzcy poziomu B – para z Niemiec. Zatańczyliśmy tak, jak potrafiliśmy najlepiej (nie tańcząc jednak paso doble), otarliśmy się o drugie miejsce (niemiecka para wyprzedziła nas jednym punktem!) i ostatecznie zajęliśmy 3 miejsce, zdobywając tym samym brązowe medale na poziomie A mężczyzn w stylu LA! Był to dla nas ogromny sukces i świetne doświadczenie.

Emocje na chwilę opadły, ale nie na długo, bo już parę minut później rozpoczęła się kolejna część turnieju, to znaczy zmagania panów w stylu standardowym oraz pań w stylu latynoamerykańskim. Pozostało nam już tylko obserwować wyczyny par na parkiecie, no i oczywiście dopingowanie oraz wspieranie tancerzy. Wyłoniono zwycięzców – naprawdę wspaniałe pary, a później przyszedł czas na świętowanie zdobytych nagród przy dźwiękach latynoskich oraz standardowych. Atrakcją wieczoru był taniec brzucha w wykonaniu.. mężczyzny! Sobota zleciała więc w bardzo tanecznym stylu, a w niedzielę czekał na nas przepyszny, obfity brunch oraz ostatnie rozmowy z nowo poznanymi osobami. Później nadszedł czas pożegnań i powrotu do Polski.

Podsumowując, trzeba stwierdzić, że turniej w Berlinie był naprawdę udany. Chociaż byliśmy jedyną parą z Polski na turnieju i według uzyskanych informacji, drugą polską parą, która w ogóle brała udział w jakimkolwiek turnieju equality, zostaliśmy niezwykle ciepło przyjęci w stolicy Niemiec, począwszy od Conny, która gościła nas u siebie w domu przez cały okres trwania turnieju, aż po widzów, którzy niezwykle mocno gratulowali nam udanego występu. Poznaliśmy naprawdę wspaniałych ludzi - tancerzy, tancerki, organizatorów turnieju oraz widzów. Panowała niesamowita atmosfera, jakiej jeszcze nigdy nie doświadczyliśmy, dało się odczuć moc pozytywnej energii oraz poczuć, czym tak naprawdę jest taniec equality – jednością, swoistą mieszanką wykraczającą ponad dotychczas znane nam schematy.

Już teraz zachęcamy wszystkich do wzięcia udziału w kolejnym Berlin Open, który odbędzie się w kwietniu 2016 roku! Sami nie możemy się doczekać, żeby znowu się tam pojawić!

 

Katowice- Gay-Lesbian-Trans-Bisexual-Hetero-Friendly   

Odsłony: 361