• Wspomnienia :) -> Zapraszamy wszystkich na CTO 2017
  • Taniec w parach o tej samej płci - Serdecznie zapraszamy!
  • Nasi partnerzy - Zapraszamy do współpracy !!
  • WIEDEŃ 2017 - 3 drużyny z Chillli Katowice przywiozły 3 medale jeden zloty i dwa srebrne!

Turnieje rok 2010

Nadrzędna kategoria: ROOT Opublikowano: poniedziałek, 10, sierpień 2015

XMAS Tournament - Frankfurt 2010

 

Pada śnieg, pada śnieg... A Chilllijki rozgrzewają parkiet.

W weekend mikołajkowy drużyna Chillli odwiedziła niemiecką stolicę siatkówki LGBT. Frankfurt nad Menem to nie tylko biznesowa Mekka Niemiec, ale również miasto szeroko rozumianej tolerancji, posiadające ugruntowaną pozycję organizatora turniejów siatkarskich LGBT. Działalność tamtejszego klubu FVV nie ogranicza się do jednej dyscypliny, jest to potężny organizm zrzeszający sympatyków niemal każdej dyscypliny sportu. Nasza, wydawać by się mogło, duża reprezentacja składająca się z 15 osób, była niczym kropla w morzu 900 uczestników całego turnieju.

03.12.2010 - dzień wyjazdu stanął pod dużym znakiem zapytania. Aura nie sprzyjała komunikacji, a tym bardziej lotom. Lekkie opóźnienia na lotnisku oraz osłabienie teamów spowodowane rezygnacją z turnieju dwóch zawodników nie wpłynęło negatywnie na atmosferę w drużynie. Sytuacja ta dodała nam jeszcze więcej sił i mobilizacji. Wieczór to głównie spotkanie z opiekunami naszej paczki oraz rejestracja drużyn w klubie Pulse. Szybki powrót do hotelu, prysznic, piwko i do łóżek niczym wzorowi sportowcy. 

Następny dzień to zmagania sportowe obu reprezentujących nas drużyn. Chillli B+ czekała batalia składająca się z 8 meczów po dwa sety do 25 punktów. Już od samego początku widać było duży apetyt na wygrywanie w każdym meczu, co niestety spowodowało lekkie spięcie w szrankach naszego zespołu i mecze, które powinny paść naszym łupem, skończyły się porażką. Organizacja niemieckiego turnieju była wzorowa, aczkolwiek sędziowanie pozostawiało wiele do życzenia. Strona niemiecka niejednokrotnie na siłę starała się pomóc swoim kolegom z boiska. Natomiast my nie potrafiliśmy skupić się na własnej grze, przez co nasza koncentracja uciekała na bezsensowną walkę z parą sędziowską. Opanowanie sytuacji w drugiej fazie turnieju dało nieoczekiwane skutki, morale Chilllijek się podniosły i zaczęliśmy grać swoją siatkówkę. Kondycja psychiczna drużyny mocno się poprawiła i każdy z nas pokazał, że potrafi grać na wysokim poziomie. Niestety nie udało nam się wdrapać na podium poziomu A/B+, zajęliśmy 4 miejsce. Po turnieju pozostało w nas bardzo pozytywne wrażenie, że przy swojej grze nie oglądając się na warunki zewnętrzne, potrafiliśmy mocno zamieszać w szrankach przeciwników na boisku. Osłodą na zakończenie rywalizacji była nagroda indywidualna, mianowicie najlepszym atakującym turnieju został Michał – kapitan drużyny Chillli B+. Z pozoru można by pomyśleć, iż jest to tylko i wyłącznie docenienie jego gry. Nic bardziej mylnego. Na tę nagrodę zasłużyła cała drużyna, począwszy od dobrego równego odbioru, momentami idealnej asekuracji, przez kondycję innych atakujących i środkowych, wabiących blok, po najważniejszą pozycję na boisku, tzw. mózg zespołu – rozegranie. Nagroda przyjęła  również synonim lekarstwa na nasze kontuzje i wyczerpanie organizmów spowodowane trudami turnieju XMAS Tournament 2010.

Chillli C zaczęło swoje zmagania od 4 meczów w grupie, z możliwością awansu do fazy finałowej. Skład C, niestety, przegrał wszystkie możliwe grupowe mecze i nie zakwalifikował się do fazy półfinałowej. Pozostała walka o honor, czyli 9 miejsce z zaprzyjaźnioną drużyną KKS z Krakowa. Skład B+ miał okazję obejrzeć te zmagania. Okazało się, że ostatni mecz wyszedł naszym kolegom najlepiej, nie pozostawili złudzeń Krakersom i wygrali pewnie 2:0. Pozostał lekki niedosyt, ponieważ była możliwość, aby walczyć w wyższej części tabeli. Niestety momentami brak koncentracji oraz bardzo śliski parkiet uniemożliwiły Chilllijkom stabilną pozycję na boisku. Chillli C to wciąż zespół składający się z zawodników niedoświadczonych w rywalizacji sportowej, dlatego też ważne jest to, aby trwać w dążeniach, wspierać się i nie poddawać, a sukcesy w przyszłości będą nieodzowne.

Na zakończenie turnieju pozostały już tylko same przyjemności - impreza w Union Halle oraz niedzielny brunch – w przepięknej oprawie przy zniewalającym jedzeniu. Każdy taki wyjazd to niesłychane przeżycie na wielu płaszczyznach. Ważne jest abyśmy w dalszym ciągu się rozwijali i umieli odpowiednio poprowadzić naszą drużynę do sukcesów sportowych. Jeden wniosek nasuwający się na koniec tego artykułu - Chillli potrafi grać w siatkówkę i najważniejsze jest to, że potrafi przy tym równie dobrze się bawić, a to mam nadzieję wrózży świetlaną przyszlłość naszej ekipy. 

Końcowy akapit to głównie podziękowania dla wszystkich uczestników turnieju, zarówno krajanów jak i obcokrajowców. Osobiście pragnę również podziękować naszemu Libero, Sebastianowi z warszawskiego Volup – to pokazuje brak granic w siatkówce, na czym od samego początku mi zależało. Zrozumiałem także na czym polega fenomen turniejów organizowanych w Niemczech. Organizatorzy stwarzają nam bazę organizacyjną, która działa bez szwanku, a resztę tworzymy MY - uczestnicy tego wydarzenia. Jeszcze raz dziękuję.

 

Volup Summer Cup - Warszawa 2010

 

Drugi międzynarodowy turniej siatkarski, w którym uczestniczyły Chilllijki, został zorganizowany na polskich ziemiach - w Warszawie. Drużyna Chillli mocno poprawiła swoje notowania po ostatnim występie w Pradze. Nasza ekipa wyraźnie się rozrosła, a drużyny wystawiły zmienione składy na obu poziomach - B i C. Wszyscy czekaliśmy z niecierpliwością na kolejny weekend siatkówki LGBT pomimo, ze do ostatnich chwil sprawy drużynowe, jak i organizacja turnieju, zmieniały się jak w kalejdoskopie. Nocleg umożliwili nam nasi rywale na boisku, a przyjaciele poza nim - zawodnicy Volup oraz osoby będące "pozytywnymi duchami" tych rozgrywek.

Piątek, 25 czerwca 2010 roku, jak to zwykle bywa, odbył się pod tytułem "Organizacja, przyjemności i formalności", a wszystko po to, aby każdy z nas poznał całą charakterystykę rozgrywek. Gdy ten etap został już przez nas zaliczony, byliśmy gotowi do sportowej rywalizacji.

Rozgrywki zaczęły się od fazy grupowej rozdzielonej na dwa poziomy B+/B oraz B-/C. Z grup zostali wyłonieni kandydaci do końcowych sukcesów na poziomach B+, B, B- i C.

W pierwszym meczu Chillli B bez żadnej rozgrzewki zmierzyło się z Hurraganami A. Wynik końcowy to 1:1 w setach, małe punkty były na szczęście na naszą korzyść. Kolejnymi rywalami w grupie byli faworyci publiczności i całego turnieju, czyli Volup A. Wygrali z naszą drużyną 2:0, ale napędziliśmy im małego stracha. Drugie miejsce w grupie pozwoliło nam walczyć o wejście do najwyższego poziomu B+. Przegrana jednak była równoznaczna z wejściem do półfinału na poziomie B.

Po dramatycznym meczu pełnym długich i zaciętych wymian, niestety nie udało nam się pokonać Szwedów. Zatem naszym następnym meczem był półfinal z drużyną z Pragi. Spotkanie odbyło się pod dyktando naszej drużyny - pewna wygrana 2:0 w setach.

Nadszedł czas na WIELKI FINAŁ, a do walki z nami przystąpiła drużyna Volup B. Pierwszy set wydawał się być kontrolowany do czasu, gdy prowadziliśmy 23:19. Wtedy przegraliśmy kolejno 6 punktów z rzędu i na tablicy widniał wynik 23:25. Wiedzieliśmy, że aby wygrać finał, musimy w drugim secie pokazać jeszcze lepszą grę i nie dać ugrać rywalom więcej niż 23 punkty. Na cale szczęście, set  drugi poszedł po naszej myśli i mogliśmy się cieszyć z upragnionego złotego medalu!

Chillli C przystępując do rozgrywek miało niekorzystną sytuację, gdyż losowanie grup przypisało im dwóch rywali z poziomu wyższego, czyli B-. Pierwszy mecz przeciw Krakersom z Krakowa to głównie dokładna i regularna zagrywka, która w połączeniu z atmosferą zaprowadziła Chilllijki na wyżyny. Niemożliwe stało się faktem - Chillli C odniosło swoje pierwsze zwycięstwo 2:0 z wyżej notowaną drużyną Krakowiaków. Wysokie i pewne zwycięstwo umożliwiło naszym zawodnikom walkę o jeden z medali na poziomie C. Po wyczerpujących zmaganiach i finałowych spotkaniach, mogliśmy wspólnie cieszyć się z kolejnego krążka, tym razem brązowego.

Zatem jak widzicie, moi drodzy, turniej Volup Summer Cup 2010 przysporzył nam wiele radości. Jest jednak jeszcze jeden powód do dumy. Jeden z naszych zawodników otrzymał indywidualną nagrodę dla najlepszego zawodnika poziomu B - gratulacje Pawle!

Pozostałe złota na poziomach A, B- i C wygrali reprezentanci organizatorów turnieju, czyli Volup.

Oczywiście poza sferą sportową wyjazdu do Warszawy, była również ta druga, bardziej klimatyczna. Wspaniała impreza w klubie The Nine oraz Galeria i przepyszny brunch na warszawskiej Starówce pozwoliły nam w pełni zintegrować się z uczestnikami turnieju. 

Jeszcze dzisiaj sięgam pamięcią do tamtych wydarzeń, a uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy. Dziękuję Wam CHŁOPAKI i DZIEWCZYNY za kolejny powód do wspomnień i wzruszeń. To my tworzymy historię i mam nadzieję, że dalej będziemy.

 

Prague Rainbow Spring  - Praga  2010 - pierwszy turniej siatkarski drużyny Chillli

 

Po siedmiu miesiącach ciężkiej pracy na treningach byliśmy pełni zapału, by wyruszyć na nasz pierwszy turniej siatkarski LGBT.  Mimo, iż nasza drużyna była tzw. "Świeżakami" i wszyscy się dopiero poznawaliśmy,  udało nam się zebrać dumną ekipę zawodników i osób towarzyszących w liczbie 16. Całe przygotowania organizacyjne ruszyły na długo przed turniejem, tak aby nasza pierwsza wspólna wyprawa była pod każdym względem niezapomniana. Jako kapitan drużyny i najbardziej doświadczony uczestnik turniejów w różnych miastach Starego Kontynentu, starałem się przybliżyć Chilllijkom atmosferę panującą na tego typu wydarzeniach sportowych. Jednak to, co stało się rzeczywistością tych kilku dni, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania.

Dzięki szeroko pojętemu porozumieniu na linii Warszawa-Katowice, wyruszyliśmy autokarem Jagiellonka na podbój przepięknej stolicy Czech. Podróż trwała nieco dłużej niż się tego spodziewaliśmy, aczkolwiek stworzyło nam to bardzo dogodne warunki do integracji z potężną reprezentacją Warszawy. W telegraficznym skrócie nie obyło się bez bąbelków, śpiewów, "fochów" i  mnóstwa wspanialej zabawy. Gdy na zegarze wybiła godzina 13:00, naszym oczom ukazała się Praga. Po szybkim wyładowaniu bagaży, skierowaliśmy swe kroki w stronę miejsca, gdzie "Szesnastka Uciśnionych" miała spać. Wieczorem tego samego dnia przeszliśmy pozytywnie rejestrację połączoną z zapoznaniem wszystkich uczestników turnieju.

Sobota, 1 maja 2010 roku to dzień naszych całodniowych zmagań. Dwa zespoły, Chillli B i Chillli C przystąpiły z wielką determinacją do rywalizacji sportowej w grupach. Drużyna C pod dowództwem Artura prężnie starała się odebrać każdy cenny punkt rywalom. Pomimo zaangażowania całych swych serc, wylania wiader potu, nie udało im się awansować do rundy zasadniczej rozgrywek, natomiast świetna gra zaprowadziła ich na historyczne - bo pierwsze w dziejach Chillli - 9 miejsce. 

Drużyna B od samego początku "rzuciła" się na rywali niczym najostrzejsze z papryczek. Żadna z drużyn w grupie nie miała najmniejszych szans z tak zorganizowanymi szykami Chillli. 1 miejsce w grupie to nie tylko zasługa samych zawodników, to także zdarte gardła kibicujących sympatyków drużyny. Losowanie par ćwierćfinałowych nie było dla nas zbyt szczęśliwe. Na naszej drodze stanął końcowy triumfator turnieju poziomu B - Tutti-Frutti Halle. Mimo przegranej, uśmiechy z naszych twarzy nie znikały i ostatecznie Chillli B zajęło 5 miejsce - najwyższe spośród przegranych w QF.

Część sportowa turnieju to wspaniała gra zawodników, doping osób towarzyszących, a przede wszystkim cudowny duch zespołu. Przyznam się w tym miejscu do malej łezki, gdy zobaczyłem naszych zawodników pięknie grających w siatkówkę, tworzących prawdziwy, zgrany zespól.

Sobotni wieczór natomiast przebiegł pod hasłem "IMPREZA". Szybkie przygotowania i cala paczka ruszyla podbijać czeskie parkiety. Większosć z nas pozostala do końca imprezy i wspólnie wracaliśmy metrem zorganizowanym przez Renię.

Dzień ostatni to niedziela, w której oprócz szaleństwa zakupowego i rekreacyjnego, spotkaliśmy się po raz kolejny z całą bracią uczestników turnieju Prague Rainbow Spring 2010, by powspominać minioną majówkę. Smak naszemu spotkaniu dodało rozdanie nagród, przepyszne jedzenie i wspaniale miejsce - restauracja w samym centrum Pragi. Popołudnie to był czas, który każdy z nas poświęcił na upajanie się urokami praskiej Starówki. W mniejszych i większych grupach odbywał się tzw. rekonesans wyjazdu. Cala drużyna zebrała się późnym wieczorem na głównym dworcu kolejowym Pragi. Wraz z Warszawiakami wsiedliśmy do autokaru, by z wielkim sentymentem pożegnać Czechy.

Był to nasz pierwszy turniej - tym ważniejszy, że międzynarodowy. Wrażenia Chilllijek były tożsame: lekki smutek rozstania, tęsknota swobodnej atmosfery w stolicy Czech oraz wielka radość z bycia częścią tego wielkiego sportowego wydarzenia. Jako obserwator naszej drużyny mogę dodać, że nawiązały się także nowe znajomości, przyjaźnie, i to nie tylko w wewnętrznych szykach Chillli. W taki oto sposób Prague Rainbow Spring 2010 przeszedł do historii jako pierwszy turniej, w którym mieliśmy zaszczyt brać udział.

 

 

Odsłony: 1652